2008-02-29
Świat z obiektywu

Rozmowa z Panem Maksymilianem Kaliszem, współwłaścicielem Studia Dekoral SILAND w Tychach.

Nie każdy może pochwalić się tym, że zarzucał wędkę na pełnym morzu. Proszę opowiedzieć nam więcej o tym, jak wygląda dzień na kutrze podczas wyprawy na dorsza.

Przede wszystkim dla mnie wędkarstwo kojarzy się nierozłącznie z wczesnymi pobudkami ☺. Tak jest i na kutrze, gdzie dzień zaczyna się około godziny 6.00 - 7.00 spotkaniem na pokładzie i wypłynięciem w morze. Rejs trwa od 10 do 12 godzin, z czego droga „tam” jest przerywana na dłuższe lub krótsze okresy łowienia (w zależności od tego, czy są ryby). Dorsze w większości przypadków łowi się przy dnie - opukując je pilkerem (metalowa przynęta na ryby morskie mająca imitować uciekający pokarm), o wadze od 80 do 400 gram. W zależności od głębokości łowiska – jest to od 20 do 100 metrów na Bałtyku oraz nawet do 200 metrów w fiordach i u wybrzeży Norwegii. Powrót trwa 2-3 godziny, w zależności od szybkości rozwijanej przez kuter i odległości, na jaką się odpłynęło od brz gu. Bywa, że uda się wynająć kuter, na którym istnieje możliwość noclegu - wtedy śpi się na morzu, nie tracąc czasu na powrót i wypłynięcie następnego dnia. Wyjazd na dorsze trwa minimum 2 dni, a ponieważ mieszkam na Śląsku i do morza mam daleko, muszę wygospodarować zawsze nieco więcej czasu na dojazd i powrót.

Czy ma Pan swoją teorię na to, dlaczego wędkarstwo morskie tak szybko się rozwija?

Zmiany systemowe po 1989 roku spowodowały ułatwienia w przekraczaniu granic (także morskich), co umożliwiło rejsy po Bałtyku. Morze stało się od tego czasu wielkim poligonem dla wędkarzy szukających przygód i otwartych na nowe techniki wędkarskie. Wielkość ryb morskich i głębokości, na których się je łowi, oraz specjalny sprzęt – te czynniki sprawiły, że dla polskich wędkarzy połowy dalekomorskie to… sport ekstremalny. Szansa na spotkanie z dużą rybą jest na morzu - w porównaniu z wodami śródlądowymi - o wiele większa. Większe są jednak koszty - wyjazd z Górnego Śląska w grupie 10-osobowej plus wynajęcie kutra wraz z za ogą to około 600-700 zł. Za to wrażenia i przyjemność z wyprawy - to jest bezcenne!

Jak bardzo dalekomorska to pasja? Gdzie łowił (wędkował) Pan w swojej karierze?

Wędkowałem w Grecji i w Finlandii, oraz – co ciekawe - na Słowacji. Są tam duże zbiorniki zaporowe, na których ustanowiłem moje rekordy – to był metrowy szczupak i 86 cm sandacz. Od 20 lat latem łowię ryby na jeziorze Wigry, a podczas krótkich wypadów na jeziorze Paprocańskim – otoczonej lasem perełce położonej w Tychach. Brałem też kilkakrotnie udział w Karpiowym Pucharze Polski w Paprocanach, zawodach, gdzie łowi się ryby w parach przez 5 dni i nocy non stop, a do wyniku liczą się tylko karpie o masie przekraczającej 3 kg.

W tym roku, wiosną, wypłynę na dorsze z Kłajpedy, a w czerwcu – na dorsze i węgorze do Norwegii (fiordy i otwarte morze, razem 9 dni). W lipcu planuję wypad nad zbiornik Orawa na Słowacji, a w sierpniu wyjazd nad jezioro Wigry...

Czy jest duża różnica pomiędzy wędkarstwem lekkim a ciężkim (sprzęt, warunki, gatunki ryb)?

Tak napraw ę niemożliwe jest na dzisiaj określenie granic wędkarstwa lekkiego i ciężkiego. Używane zestawy (wędka – kołowrotek – ciężarek lub przynęta-haczyk) o ciężarze 80 g w wodach śródlądowych będą ciężkimi, a w morzu przeciwnie - lekkimi. Z technicznego punktu widzenia, najciekawszą formą (dyscypliną) wędkarstwa jest moim zdaniem spinning. To bardzo techniczny sposób łowienia ryb (przeważnie drapieżnych - szczupak, sandacz, okoń, sum) na przynęty sztuczne, mniej lub bardziej (a czasami w ogóle) przypominające naturalny pokarm ryb. Sposób wymagający dużej wiedzy o zwyczajach i fizjologii ryb , środowisku, w którym żyją oraz, o odpowiednim doborze specjalistycznego sprzętu.

Wędkarstwo ma chyba też inny wymiar…

Oczywiście! Warto pamiętać, że wędkarstwo to przede wszystkim spotkania z naturą i niesamowity relaks . Niespotykana cisza przed budzącym się świtem, wschodzące słońce nad zamgloną wodą, księżyc tak duży i „ostry”, że wystarczy sięgnąć po niego ręką, odgłosy buszujących na brzegu zwierząt, bezgłośne spławianie się ryb łamiących taflę wody... To niesamowite widoki i przeżycia, a do tego sprawdzona grupa przyjaciół i grill o północy z kufelkiem zimnego piwa w czasie nocnych wędkowań… Męska przygoda i męski odpoczynek.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy... połamania kija.


Powrót